Urodowe SOS, czyli Shiseido Multi-Solution Gel || sposób na wypryski, przesuszenia i niedoskonałości

Hej! 
Tak, jak Wam ostatnio obiecywałam, dzisiaj pora na kosmetyk, w który nie do końca wierzyłam, a ten maluch postanowił zrewolucjonizować moją pielęgnację. Pamiętacie, jak pisałam Wam o moim urodowym SOS w przypadku, gdy wiem, że coś mi wyskoczy na twarzy. Żadna z nas nie przepada za takimi niespodziankami. 

Moją rutynę w takich przypadkach zmieniłam, a właściwie poszerzyłam o Multi-Solution Gel od Shiseido. 

Kosmetyk ten, to pasmo niespodzianek i niedowierzania. Po pierwsze, już z samym opakowaniem. Nie wiedząc, ile mililitrów mieści się w środku, strzelcie teraz dowolną liczbę. Czekam na Wasze typy w komentarzach i czy udało Wam się trafić. Otóż, nie wiem, jak Wy, ale ja przetarłam oczy ze zdziwienia, gdy dowiedziałam się, że opakowanie to mieści w sobie 30 ml kosmetyku. Jest tak malutkie, jak słoiczek kremu pod oczy. A jaka drzemie w nim siła!



Shiseido zawsze cieszy moje oko designem opakowań. Nie ukrywam, że prostota formy, to coś co lubię najbardziej. Gwarantuję Wam, że ten maluch zmieści się w każdej, nawet najmniejszej torebce. A co więcej, nie ma mowy o tym, że żadna z Waszych koleżanek nie zapyta, co to za piękna rzecz. 

Działanie produktu skupia się na trzech aspektach. Na ochronie, regeneracji oraz korygowaniu. Substancje zawarte dla ochrony skóry, umożliwiają właściwą regenerację warstwy rogowej, przy okazji tworząc na jej powierzchni siateczkę ochronną. Substancje regenerujące opierają się na formule Phytotarger Complex, która natychmiastowo przywraca i utrzymuje optymalne funkcje bariery ochronnej. Substancje korygująceTargeted Ingredients działają bezpośrednio na przyczynę problemu. Uwalniają skórę od niedoskonałości typu zmiany trądzikowe, rozszerzone pory, szorstkość. W środku znajduje się też ekstrakt z korzenia piwonii, kwas salicylowy, kwas lukrecjowy, glicyloglicyna, seryna oraz ekstrakt z nasion kasztanowca. Przy okazji wspomnę też, że żel ma bardzo delikatny, świeży zapach. Za 30 ml trzeba zapłacić 171zł.


Właściwie do czego przeznaczony jest ten żel? Do szybkiej pomocy! Mając go zawsze pod ręką możecie stosować go przed nałożeniem makijażu lub bezpośrednio na niego, w ciągu dnia. TAK, można go używać na makijaż. I wierzcie mi, potrafi zrobić cuda. Ma działać unicestwiająco na wypryski i trądzik, regenerująco na przesuszone miejsca oraz zmniejszać widoczność porów. 

Nie ukrywam przed Wami, z jakimi problemami cery się borykam. W ramach przypomnienia, mam przetłuszczającą się strefę T, a skóra policzków potrafi być sucha na wiór. Mam też spore cienie pod oczami, a stosując tam cięższe korektory mogę sobie sama zagwarantować przesuszenie tych miejsc i pierwsze zmarszczki :( Zdarzają mi się też od święta jakieś wypryski, z reguły w okolicach miesiączki. Są to najczęściej bolące grudki, które paraliżują mi część twarzy i nic z nich nie wynika. 


I teraz powiem Wam, że to, co ten żel robi z tymi grudkami, jest niepojęte! Nie wiem, naprawdę nie wiem, jak on to robi, bo do tej pory zdarzało mi się punktowo używać kremów z kwasami by pozbyć się niezidentyfikowanych żyjątek na twarzy, ale i tak trwało to kilka dni. Ostatnio miałam podwójną niespodziankę. Jedną koło skrzydełka nosa, którą potraktowałam bezpośrednio żelem Multi-Solution, a na drugi dzień nie miałam śladu po wyprysku. Pomyślałam sobie "eee, niee,  pewnie przypadkowo, mały był, więc po prostu zniknął". I po paru dniach zaczęła mi się budować taka boląca grudka na brodzie. Po prostu już czułam, że coś się dzieje, więc zaaplikowałam żel kilkukrotnie w ciągu dnia i na noc. Rewelacja. Po prostu rewelacja. Na drugi dzień grudka była w fazie znikania z twarzy. I nic mnie już nie bolało. Okolica wyprysku też nie była przesuszona, jak w przypadku zwykłych kremów z kwasami. 

Oczywiście zadzwoniłam do mamy i jej wszystko powiedziałam. Mama mówi, że chce go na Dzień Matki ;) Ja w ogóle, odkąd poznaję markę Shiseido (tutaj przyznaję się bez bicia, że przed rozpoczęciem współpracy po prostu omijałam ich szafę w Douglasie, czy Sephorze, bo uważałam, że jak już mam wydać więcej kasy na kosmetyk, to biegnę do Diora i Chanel. Żyłam w błędzie i się do niego przyznam) poznaję filozofię marki, to jakich półproduktów używa, jak dużą wagę przywiązuje ona dbaniu o cerę w myśl kobiet Azji i wiem, że po prostu nie ma innej opcji, niektóre z kosmetyków zostaną ze mną chyba do końca życia. W związku z tym, z całą odpowiedzialnością mówię Wam, że ich produkty ciężko jest objechać w jakiejś kwestii, ponieważ są robione starannie. Naprawdę starannie i z dbałością o perfekcję. W ten sposób zbałamuciłam już kilka koleżanek i mamę, które z ochotą piszczą wręcz, żeby im coś polecić. 


Żelu używam też w ciągu dnia pod oczami lub na przesuszone skórki, które potrafią mi się pojawić. Pod oczami ostatnio zauważyłam jakieś takie niefajne zmarszczki, więc katuję je tyloma nawilżaczami, ile tylko się da. Rano, w ciągu dnia i wieczorem. 

Najciekawszą rzeczą jest formuła, która nie przywodzi mi na myśl nic podobnego. Bounce, który zapewnia jest przeuroczy. Jak pokazuję ją komukolwiek, kto jeszcze tego żelu nie widział, to po prostu czuję się, jak magik ;) Po dotknięciu palcem, ale dosłownie dotknięciu powierzchni, do opuszka przyczepia się minimalna ilość produktu, który wystarcza na posmarowanie jakiejś zmiany skórnej. Sam żel, po potrząśnięciu robi się nierówny, by w ciągu 2-3 sekund samoistnie wyrównać swoją powierzchnię. Chyba nagram krótki filmik na Facebooka, żebyście mogły to zobaczyć, ponieważ jest mi ciężko to opisać. 
Ten uroczy i zgrabny maluszek jest niezwykle wydajny. Minimalna ilość jest potrzebna do aplikacji, więc starczy na bardzo długo. Tym bardziej, że pojemność działa tutaj na naszą korzyść. 

Ja jestem z niego naprawdę bardzo zadowolona. Miał u mnie niemały test sprawności i zdał go celująco. Działa nie tylko na przesuszenia, ale też na niedoskonałości. Seria Ibuki przeznaczona jest do młodej cery, jednak Multi Solution Gel został skonstruowany tak, że mogą na niego liczyć kobiety w każdym wieku.

Shiseido jest dostępne w perfumeriach Douglas (klik do najnowszej oferty) oraz Sephora. 

Podoba Wam się takie SOS? Co o nim myślicie? Inwestujecie w swoją pielęgnację, czy raczej nie wydajecie na nią zbyt wiele?






POPRZEDNI
NASTĘPNY

20 comments :

  1. Dużo dobrego słyszałam o tym kosmetyku :) Gdyby był tańszy, to na pewno bym się na niego skusiła :)
    Ale za taką cenę pozostaje mi tylko odpuścić sobie jego zakup :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dokładnie. Ale mooooże kiedyś. Bo wszystko brzmi super. Och, jakby on mi się teraz przydał!

      Delete
    2. Może będzie jakaś promocja? Ja też chciałabym go przetestować...

      Delete
  2. Ze względu na cenę odpuszczam :)

    ReplyDelete
  3. Chcę go, chcę :) Skusiłaś mnie na niego. W tym miesiącu już za dużo wydałam, ale w czerwcu będzie mój :D

    ReplyDelete
  4. Brzmi niezwykle obiecująco, choć przyznaję, że ja jakoś nie mam zaufania do górnopółkowej pielęgnacji i zwykle nawet nie zapuszczam się w te rejony ;)

    ReplyDelete
  5. Nie miałam pojęcia, że Ibuczki zostały wzbogacone o nowe cudo. Muszę sie poważnie nad nim zastanowić, chociaż wersja sloiczkowa w tym przypadku trochę mi nie pasuje. Wolałabym chyba coś z możliwością aplikacji bez macania całości paluchami.

    ReplyDelete
  6. ehh, nie ma tego cudeńka na stronie a już myślałam, że uda mi się go wyrwać na nocnej promocji w douglas, moje szczęście :/ już miałam się skusić bo zaintrygował mnie fakt, że można go stosować pod makijaż a to by rozwiązało problem suchych skórek które ujawniają po nałożeniu podkładu więc Twój post w połączeniu z promocją spadły mi z nieba, tak początkowo myślałam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ojej, nie zwróciłam na to uwagi wcześniej, ale rzeczywiście jest chwilowo niedostępny na stronie :( Szkoda, może jeszcze kiedyś się skusisz ;)

      Delete
  7. Cena niestety kosmiczna jak dla mnie, ale cała seria zbiera same dobre recenzje :) Dziś jest noc zakupów w Douglas, może ktoś skorzysta.
    pozdrawiam, A

    ReplyDelete
  8. Mam tonik z Shiseido i całe jego działanie skupia się na tym, że... śmierdzi alkoholem. I nic poza tym ;) Zresztą śmierdzi nieziemsko :D

    ReplyDelete
  9. podpisuję sie pod tym co napisałaś całym swoim Siouxie'owym ciałem - gulki ida precz dzięki temu maleństwu

    ReplyDelete
  10. nie słyszałam o tym specyfiku :)

    ReplyDelete
  11. Już pomyślałam, że pewnie nie dla mnie ale po Twojej recepcji widzę, że warto go mieć :)

    ReplyDelete
  12. Na zakup pielęgnacji Shiseido kiedyś się skuszę. Na razie jestem przy NUXE i ich oferta bardzo mi odpowiada.
    Ten kremik przydałby mi się na moje niespodzianki.

    ReplyDelete
  13. Produktu tego nie znam, znam za to piankę do oczyszczania Shiseido i jak na razie jestem nią zachwycona.:)

    ReplyDelete
  14. chciałam nadmienić, że ten post dopiero przed chwila pokazał się w moim feedzie :)

    ReplyDelete

Bardzo dziękuję za każdy komentarz! Cieszę się, że masz ochotę ze mną porozmawiać.
Pamiętaj jednak, że każde treści autopromocyjne, czy obraźliwe, będą przeze mnie sukcesywnie usuwane.

DO GÓRY